Końcówka roku jest zazwyczaj tak nudnym okresem, że na dwóch kanałach Polsatu Sport lecą dwa te same programy. Ba, dwie te same powtórki. Inne stacje na ogół robią jakieś żenujące roczne podsumowanie, inne nadal dostają orgazmu licząc złotówki wydane przez posłów, na Vivie lecą NAJLEPSZE HITY NA SYLWESTRA !!!!11oneoneone, a w MTV pewnie ekipa skądśtam. Jednym słowem - całoroczne medialne gówno w pigułce.
Ostatnie dni grudnia to także czas weryfikacji postanowień i stawianie sobie nowych wyzwań na kolejny rok. Po nocy ze środy na czwartek studia fitness i siłownie zanotują astronomiczny wzrost ilości sprzedanych karnetów, a Chodakowskiej przybędzie kilkaset tysięcy wyświetleń na yt. Tysiące obrzydliwie tłustych ludzi nagle zda sobie sprawę, że nie trzeba być grubym jak świnia i można wyglądać jak człowiek. I Ci sami ludzie chociaż przez chwile pomyślą, że ich waga i wygląd zależy tylko od ich samych i tego jak się prowadzą, a nie od GENÓW. Od genów to zależne może być 5% społeczeństwa. Reszta, moi drodzy, niech po prostu przestanie wpierdalać za czterech. Tych od genów zwalniam z odpowiedzialności.
Fejsbuk, jutub, instagram i każde inne sołszjal medium przypomina nam jak minął Ci ten rok. Dożyliśmy czasów, kiedy elektronika musi nam przypominać co w ciągu roku przeżyliśmy. Masz zadanie, drogi czytelniku. Wyłącz fejsbuka i pomyśl nad tym co w ciągu roku zrobiłeś o czym miło pamiętać.W który piątek wracałeś do domu całą szerokością ulicy, jaki zdobyłeś szczyt, jaką zrobiłeś największą głupotę, moment który sprawił Ci najwięcej przyjemności w ciągu minionych 364 dni. Nawet jeśli te sytuacje masz w zdjęciach na fejsbuku i zebrałeś pod nimy 2847 lajków - ważne, żebyś w przyszłym roku mógł je opowiadać bez oglądania zdjęć i miał je w pamięci. Te wspomnienia są najlepsze.
I w ten oto sposób napisałem lifestyle'owy post. Może zrobię w ogóle lajfstajlowy blog? I kim w ogóle trzeba być, żeby prowadzić takiego bloga? Lajfstajlowcem? :)
Szczęśliwego Nowego Roku, niech sobie będzie lepszy niż 2014. Żadnego nowego gnoju, jak na Ukrainie, żadnych zaginionych samolotów z Malezji, mniej kilometrów na kilometrówkach, żadnej wzmianki o Smoleńsku, więcej medali w sporcie, mniej wpadek Szpakowskiego i czego tam jeszcze chcecie.
poniedziałek, 29 grudnia 2014
poniedziałek, 22 grudnia 2014
Butem w twarz, czyli poniedziałek vol.2
Miniony tydzień nie obfitował w wiele wydarzeń to jednak dwa z nich przykuły moją uwagę.
Pierwszym z nich jest afera "obiadowa" z posłanką Pawłowicz. Pomijając całą moją niechęć do jej osoby, która wynika zwspaniałomyślnych poglądów pani Krystyny, tym razem najzywczajniej przegięła pałę. Osoby z jej partii z działu PR, tak zaciekle walczące o "meryroryczny poziom dyskusji" w naszym parlamencie mają teraz niemały orzech do zgryzienia. Ciężko uciec od opinii, że Sejm to koryto przy którym zasiadaja świnie, skoro ów pani poseł jeszcze to potwierdziła żrąc kebsa w sali plenarnej. Pani Pawłowicz jest nauczycielem akademickim, więc ciekaw jestem czy na swoich wykładach również nie ma nic przeciwko obżarstwu w trakcie zajęć. W miejscu, gdzie zapadają decyzje dla całego kraju ktoś organizuje sobie stołówkę. Proponuję więc by obrady przenieść do sejmowej stołówki, będzie luźniejsza atmosfera, a gdy ktoś się w końcu udławi po usłyszeniu głupot niektórych posłów być może się zmieni poziom dyskusji.
A pani Krysi życzę Snickersa, głodna nie jest sobą.
Druga sprawa to wizyta paniTempy Kempy w programie "Tak jest!", gdzie wraz z dr Maciejem Dudą z UAM dyskutowali na temat gender. Kolejny przykład pokazujący, że pani Kempa jest całkowicie pozbawiona jakiegokolwiek wychowania. Pomijam poziom merytoryczny, bo ciężko się doszukiwać jakiegokolwiek poziomu, gdy dyskutuje osoba, która potrafi co najwyżej głośno krzyczeć, a drugi rozmówca popełnił na wspomniany temat kilka prac naukowych. Jak to niestety bywa w przypadku wielu osób z Sejmu - nie znam się, więc sie wypowiem. U pani Kempy przede wszystkim razi brak jakiegokolwiek wyczucia dystansu i ironii. Można mieć wątpliwości czy określenie "małpka" jest mocno obraźliwe, niemniej wylewanie wiadra jadu na pana doktora ma się nijak do jego wypowiedzi. Jeśli dołożymy do tego uporczywe przerywanie wypowiedzi dr Dudy i jednocześnie zwracaniu mu uwagi, że sam przerywa (LOL) to dostajemy dokładnie taki sam poziom kultury jak w przypadku pani Pawłowicz. Całe szczęście, że tym razem bez pełnej buzi. Dla zainteresowanych link do programu tutaj.
Jeśli zestawimy powyższe przykłady z tym, co działo się w sklepach przed świętami w poszukiwaniu karpia to nie ma się co dziwić, że społeczeństwo dotarło do takiego poziomu zbydlęcenia. Bo jak ma być jeśli takie samo "bydło" nami rządzi?
Udanych świąt życzę.
Kuba Szymański
Pierwszym z nich jest afera "obiadowa" z posłanką Pawłowicz. Pomijając całą moją niechęć do jej osoby, która wynika z
A pani Krysi życzę Snickersa, głodna nie jest sobą.
Druga sprawa to wizyta pani
Jeśli zestawimy powyższe przykłady z tym, co działo się w sklepach przed świętami w poszukiwaniu karpia to nie ma się co dziwić, że społeczeństwo dotarło do takiego poziomu zbydlęcenia. Bo jak ma być jeśli takie samo "bydło" nami rządzi?
Udanych świąt życzę.
Kuba Szymański
poniedziałek, 15 grudnia 2014
Butem w twarz, czyli poniedziałek.
Poniedziałek, najmilszy dzień tygodnia. Ludzie przysypiający w tramwajach i pociągach. Twój entuzjazm na nadchodzący tydzień jest porównywalny do wiwatujących Ukraińców na cześć rosyjskich żołnierzy na kijowskim Majdanie...oh, wait. Raczej nie będą wiwatować. "Butem w twarz" ma być krótkim podsumowaniem weekendowych wydarzeń i jeśli nie znudzi mi się pisanie tutaj w przeciągu tygodnia, to zrobi się z tego mały cykl. A o czym dzisiaj?
Najgłośniej w ciągu soboty i niedzieli było o marszu w obronie demokracji. Prawi i Sprawiedliwi w towarzystwie politycznych przystawek (bo jak inaczej nazwać Gowina) i kilku tysięcy (czy tam kilkunastu, czy to ma znaczenie?) ludzi urządzili sobie spacer po stolicy domagając wolnych mediów, powtórzenia wyborów i demokracji. Urządzę sobie mały list otwarty do Prezesa Jarosława w którym nakreślę rzeczywistość w której żyjemy.
Drogi Jarosławie,
piszę do Ciebie z obawą, że musiałeś stracić dostęp do telewizji, internetu i kiosku z gazetami. Obawiam się również, że kolejny raz, biedaku, straciłeś dostęp do szarych komórek. Na szczęście jestem i mogę Cię poinformować o sytuacji w kraju! Otóż Jarku, demokrację mamy!Wiem, będąc internowanym mogłeś nie zauważyć, że zmienił się ustrój. Korzystałeś z niej właśnie na marszu, gdyż podstawą demokracji jest wolność zgromadzeń. Mamy również wolne media! Wiem, to szokujące, napij się wody i już się poczujesz lepiej.Wolne media pokazywały Twoje sobotnie przechadzki po Warszawie krok po kroku, żeby nie stała Ci się krzywda. A wybory będą powtórzone! Poważnie! Załatwiłem! Za 4 lata pójdziemy zagłosować jeszcze raz i wszystko będzie jak trzeba.
Z gorącymi pozdrowieniami i życzeniami szybkiego odzyskania świadomości,
Kuba Szymański.
Z ów marszu też zapamiętam hasła, które tam widniały. Najbardziej rzucały się w oczy reklamy Gazety Polskiej na tle biało - czerwonej flagi. Jestem ciekaw co na ten temat sądzi ustawa o godle i barwach narodowych. Poza tym klasyka gatunku. "Her Tusk", "Polityczni Oszuści", "Żądamy prawdy o Smoleńsku" i inne dyrdymały. Pewnym novum był baner "Kopacz 1m głąb". Powiew świeżości wśród marszowych flag. Najjaśniejszym punktem całego przemarszu był jednak Joachim Brudziński. Zagrzewał do spaceru lepiej niż kibice Liverpoolu z trybuny De Kop. Ponoć w PIS leży list z z miasta Beatlesów z prośbą, żeby Joachim prowadził doping na najbliższym meczu na Anfield Road.
Oprócz marszu najwięcej czasu w weekend poświęcono nowemu rozkładowi jazdy na kolei iwjeździe wtoczeniu się nowych składów Pendolino na polskie tory. Zmiana rozkładu przebiegła spokojnie i bez chaosu związanego z opóźnieniami, więc przyczepiono się do spadku ilości połączeń. Musiało to nastąpić, bo jakoś przecież trzeba pokryć koszty wprowadzenia i utrzymania Pendolino. Do tego medialny cyrk o tym jakie jedzenie jest w pociągowej restauracji i jaki papier jest w kiblach. Seriously? No ale to przecież WOLNE MEDIA, więc decydują same co będą pokazywać. Swoją drogą, zabawne było podniecenie dziennikarzy, że podczas pierwszego przejazdu pociągu jest w nim czysto! Szok i niedowierzanie.
Do tych spraw doszły jakieś mniej istotne na które nawet szkoda uwagi. Ewentualnie mógłbym dodać początki rządów Roberta Biedronia na stanowisku prezdenta Słupska. Od teraz urzędnicy mają pić wodę z kranu zamiast butelek. Mała sprawa, ale powoduje lekki uśmiech na twarzy i większą przychylność. Martwi jednak fakt, że Biedroń chce tez przyciąć pieniądze na inwestycje. Szukaniu oszczędności mówię TAK! ale w każdym zakresie - NIE.
Dziś na tyle. Życzę miłej lektury.
Kuba Szymański
PS. Niedługo też będzie o sporcie. Nie samą polityką człek żyje.
Najgłośniej w ciągu soboty i niedzieli było o marszu w obronie demokracji. Prawi i Sprawiedliwi w towarzystwie politycznych przystawek (bo jak inaczej nazwać Gowina) i kilku tysięcy (czy tam kilkunastu, czy to ma znaczenie?) ludzi urządzili sobie spacer po stolicy domagając wolnych mediów, powtórzenia wyborów i demokracji. Urządzę sobie mały list otwarty do Prezesa Jarosława w którym nakreślę rzeczywistość w której żyjemy.
Drogi Jarosławie,
piszę do Ciebie z obawą, że musiałeś stracić dostęp do telewizji, internetu i kiosku z gazetami. Obawiam się również, że kolejny raz, biedaku, straciłeś dostęp do szarych komórek. Na szczęście jestem i mogę Cię poinformować o sytuacji w kraju! Otóż Jarku, demokrację mamy!
Z gorącymi pozdrowieniami i życzeniami szybkiego odzyskania świadomości,
Kuba Szymański.
Z ów marszu też zapamiętam hasła, które tam widniały. Najbardziej rzucały się w oczy reklamy Gazety Polskiej na tle biało - czerwonej flagi. Jestem ciekaw co na ten temat sądzi ustawa o godle i barwach narodowych. Poza tym klasyka gatunku. "Her Tusk", "Polityczni Oszuści", "Żądamy prawdy o Smoleńsku" i inne dyrdymały. Pewnym novum był baner "Kopacz 1m głąb". Powiew świeżości wśród marszowych flag. Najjaśniejszym punktem całego przemarszu był jednak Joachim Brudziński. Zagrzewał do spaceru lepiej niż kibice Liverpoolu z trybuny De Kop. Ponoć w PIS leży list z z miasta Beatlesów z prośbą, żeby Joachim prowadził doping na najbliższym meczu na Anfield Road.
Oprócz marszu najwięcej czasu w weekend poświęcono nowemu rozkładowi jazdy na kolei i
Do tych spraw doszły jakieś mniej istotne na które nawet szkoda uwagi. Ewentualnie mógłbym dodać początki rządów Roberta Biedronia na stanowisku prezdenta Słupska. Od teraz urzędnicy mają pić wodę z kranu zamiast butelek. Mała sprawa, ale powoduje lekki uśmiech na twarzy i większą przychylność. Martwi jednak fakt, że Biedroń chce tez przyciąć pieniądze na inwestycje. Szukaniu oszczędności mówię TAK! ale w każdym zakresie - NIE.
Dziś na tyle. Życzę miłej lektury.
Kuba Szymański
PS. Niedługo też będzie o sporcie. Nie samą polityką człek żyje.
środa, 10 grudnia 2014
Myślisz - rozsądek, mówisz- Frasyniuk! Czyli trochę o 13.12 i wspomnienia wyborcze.
Możesz Moniki Olejnik nie lubić. Mogą drażnić Cię jej buty. Może Ci się nie podobać sposób w jaki prowadzi swój program, ani też to, że często zdarza jej się nie dotrzymać dziennikarskiej bezstronności. Nie możesz zaprzeczyć jednak jednej rzeczy - ludzie lubią bitwy, a najprościej i najprzyjemniej ogląda się te na słowa. Dlatego mnie też mierzi, gdy zaproszeni zostają dwaj goście z przeciwnych obozów, dajmy na przykład - Stefek Niesiołowski i Rysiek Czarnecki. Panowie biją się po pyskach argumentami, które mógłby wytoczyć bardziej rozgarnięty gimnazjalista. A ludzie biją brawo przed szklanym ekranem i wyraz swojej sympatii pokazują nad wyborczą urną.
Bywa jednak, że Monika Olejnik zaprosi jednego gościa. Wczoraj był to Władysław Frasyniuk. Człowiek, którego od dawna szanuje za trafność w opisie otaczającej rzeczywistości. A wczoraj Władek znów trafił w sedno.
"Ten bałwan, ten dureń, ten szkodnik zabija wszystkie ważne historyczne daty w Polsce!"
Język Frasyniuka jest ostry, ale ma też ku temu powód. Prezes JK najzwyczajniej na takie epitety sobie zasłużył. Mógłbym cytować dalej byłego działacza Solidarności i przytaczać jego słowa o tym, że Kaczyński polskiego państwa nie szanuje, dla niego nie istnieje w Polsce Premier i Prezydent, tylko Pani Kopacz i Pan Komorowski (o ile w porywie grzeczności doda przed nazwiskiem Pan/Pani). Można się sprzeczać co do tego, czy 13 grudnia to data godna jakiegoś świętowania. Oczywiście, historii nikt nie zaprzeczy i każdy szanujący się obywatel tego kraju powinien wiedzieć z czym się ona kojarzy i dlatego w okresie przedświatecznym robi się polityczna gorączka. Frasyniuk mówi, że tego typu daty powinny być elementem integrującym społeczeństwo i dawać powody do dumy. Tak oto stanęliśmy naprzeciw reżimowi i zwyciężyliśmy! U nas święta narodowe i ważne dla państwa daty są czynnikiem dezintegrującym. Dezintegruje nas Kaczyński.Kaczyński hańbi ten kraj. Hańbi mój kraj. Twój też. Podważa każdy jego elementarny fragment. Po kolei od Prezydenta, przez Parlament, a na sądach kończąc. Dopóki to nie jest nasze, dopóki to my nie rządzimy, dopóki to my nie sądzimy, to jest be. Ale jak my będziemy to dopiero będzie cacy! Bo to my mamy racje, bo nasza racja jest najlepszą racją. Do sądów ostatnio pan JK ma najwięcej zastrzeżeń. Przecież to jest kpina, jeśli lider opozycji kwestionuje ważność wyborów, które wygrał (ale przegrał, to osobna kwestia). Ale to przecież wszyscy już słyszeli/obejrzeli. Najbardziej zabawne (chociaż nie wiem czy to odpowiednie słowo) jest to, ze mówiąc o wyborczych fałszerstwach prezes PIS zakłada, ze sądy mu racji nie przyznają. Z czego to wynika? Skąd to przekonanie? Powszechne obrażanie państwowych instytucji przez członków PIS jest znane od dawna, ale... Może obawy wynikają z braku dowodów?
Narzuca mi się od razu pytanie, gdzie jest w tej sytuacji Andrzej Seremet. W ogóle, gdzie są te sądy, które JK obraża na prawo i lewo, zarzuca im upolitycznienie i nieobiektywność w osądach. Każde hasło o wyborczym fałszerstwie powinno być równoznaczne z wezwaniem na dywanik do prokuratury z pytaniami : Gdzie? Kto? Kiedy? Jak? Osobną sprawą jest to, że tych działań nie ma. Ludzie związani z PIS póki co tylko mówią, że wiedzą, oooooj czego to oni nie wiedzą. Ale wam nie powiemy, haha! My wiemy takie rzeczy, że nie możecie się o nich dowiedzieć. Dla mnie to trochę wygląda jak szukanie bomby atomowej w Iraku. No jak, przecież musi tam być! No, przecież wybory też sfałszowane, no na pewno! A jak w Iraku było wszyscy wiedzą. Wszystko wskazuje również, że z wyborami będzie podobnie. Bo nam się wydawało...
Rzucanie haseł o oszustwach jest chwytliwe. Nie chcąc nikogo obrażać, ale to głupszy(poprawnie byłoby napisać że gorzej wykształcony. Pierdolić poprawność) elektorat głosuję na partię Kaczyńskiego. A głupi populizm łatwiej chwyta. Dlatego też ludzie wyjdą 13 grudnia na ulice i będą krzyczeć razem z Jarkiem. Rodzi mi się w głowie wiele pytań. Jestem jeszcze w stanie zrozumieć, że starsi ludzie to łykają. Jeśli nie z telewizji, to ksiądz z ambony powie co trzeba myśleć. Przeraża mnie jednak, że ten typ poglądów przyjmuje coraz większa grupa ludzi młodych. Dlaczego brną młodzi do partii, która jest tak totalnie autorytarna? Można powiedzieć, że młodość jest antysystemowa i taką partią Prawo i Sprawiedliwość się staje. Dlaczego jednak młodzi wierzą w ten jad wylewający się hektolitrami z ust polityków tej partii na temat państwa w którym mieszkają, na temat osób innego wyznania, na temat osób o odmiennej orientacji seksualnej? Nie potrafię znaleźć odpowiedzi.
Dla zainteresowanych podrzucam link Frasyniuk w Kropce nad i.
środa, 3 grudnia 2014
Powitanie.
Nie pytaj skąd jest taki tytuł bloga. Nie przywiązuj do niego uwagi. Są to dwa słowa, które zestawione ze sobą wyglądają dość ciekawie. Powinny przyciągać.
Czytelniku drogi, będziesz chciał czytać, to przeczytasz. A o czym? O polityce, z perspektywy zagorzałego antyklerykała i ateisty. A Ciebie - zagorzały katoliku i konserwatysto - często tu obrażę. Obrażę Twoje uczucia religijne, tak jak Twoja chęć kreowania świata według własnych poglądów obraża mnie.
Będzie tutaj też o sporcie. O piłce, o kolarstwie, o tym co akurat uznam za ciekawe i warte komentarza.
Będzie miło, jeśli zostawisz tutaj też komentarz, chętnie się później do niego odniosę.
Pierwsze publikacje już niedługo.
Zapraszam,
Kuba Szymański.
Czytelniku drogi, będziesz chciał czytać, to przeczytasz. A o czym? O polityce, z perspektywy zagorzałego antyklerykała i ateisty. A Ciebie - zagorzały katoliku i konserwatysto - często tu obrażę. Obrażę Twoje uczucia religijne, tak jak Twoja chęć kreowania świata według własnych poglądów obraża mnie.
Będzie tutaj też o sporcie. O piłce, o kolarstwie, o tym co akurat uznam za ciekawe i warte komentarza.
Będzie miło, jeśli zostawisz tutaj też komentarz, chętnie się później do niego odniosę.
Pierwsze publikacje już niedługo.
Zapraszam,
Kuba Szymański.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)