środa, 10 grudnia 2014

Myślisz - rozsądek, mówisz- Frasyniuk! Czyli trochę o 13.12 i wspomnienia wyborcze.

     Możesz Moniki Olejnik nie lubić. Mogą drażnić Cię jej buty. Może Ci się nie podobać sposób w jaki prowadzi swój program, ani też to, że często zdarza jej się nie dotrzymać dziennikarskiej bezstronności. Nie możesz zaprzeczyć jednak jednej rzeczy - ludzie lubią bitwy, a najprościej i najprzyjemniej ogląda się te na słowa. Dlatego mnie też mierzi, gdy zaproszeni zostają dwaj goście z przeciwnych obozów, dajmy na przykład - Stefek Niesiołowski i Rysiek Czarnecki. Panowie biją się po pyskach argumentami, które mógłby wytoczyć bardziej rozgarnięty gimnazjalista. A ludzie biją brawo przed szklanym ekranem i wyraz swojej sympatii pokazują nad wyborczą urną. 

   Bywa jednak, że Monika Olejnik zaprosi jednego gościa. Wczoraj był to Władysław Frasyniuk. Człowiek, którego od dawna szanuje za trafność w opisie otaczającej rzeczywistości. A wczoraj Władek znów trafił w sedno. 

     "Ten bałwan, ten dureń, ten szkodnik zabija wszystkie ważne historyczne daty w Polsce!"

     Język Frasyniuka jest ostry, ale ma też ku temu powód. Prezes JK najzwyczajniej na takie epitety sobie zasłużył. Mógłbym cytować dalej byłego działacza Solidarności i przytaczać jego słowa o tym, że Kaczyński polskiego państwa nie szanuje, dla niego nie istnieje w Polsce Premier i Prezydent, tylko Pani Kopacz i Pan Komorowski (o ile w porywie grzeczności doda przed nazwiskiem Pan/Pani). Można się sprzeczać co do tego, czy 13 grudnia to data godna jakiegoś świętowania. Oczywiście, historii nikt nie zaprzeczy i każdy szanujący się obywatel tego kraju powinien wiedzieć z czym się ona kojarzy i dlatego w okresie przedświatecznym robi się polityczna gorączka. Frasyniuk mówi, że tego typu daty powinny być elementem integrującym społeczeństwo i dawać powody do dumy. Tak oto stanęliśmy naprzeciw reżimowi i zwyciężyliśmy! U nas święta narodowe i ważne dla państwa daty są czynnikiem dezintegrującym. Dezintegruje nas Kaczyński.

     Kaczyński hańbi ten kraj. Hańbi mój kraj. Twój też. Podważa każdy jego elementarny fragment. Po kolei od Prezydenta, przez Parlament, a na sądach kończąc. Dopóki to nie jest nasze, dopóki to my nie rządzimy, dopóki to my nie sądzimy, to jest be. Ale jak my będziemy to dopiero będzie cacy! Bo to my mamy racje, bo nasza racja jest najlepszą racją. Do sądów ostatnio pan JK ma najwięcej zastrzeżeń. Przecież to jest kpina, jeśli lider opozycji kwestionuje ważność wyborów, które wygrał (ale przegrał, to osobna kwestia). Ale to przecież wszyscy już słyszeli/obejrzeli. Najbardziej zabawne (chociaż nie wiem czy to odpowiednie słowo) jest to, ze mówiąc o wyborczych fałszerstwach prezes PIS zakłada, ze sądy mu racji nie przyznają. Z czego to wynika? Skąd to przekonanie? Powszechne obrażanie państwowych instytucji przez członków PIS jest znane od dawna, ale... Może obawy wynikają z braku dowodów? 

     Narzuca mi się od razu pytanie, gdzie jest w tej sytuacji Andrzej Seremet. W ogóle, gdzie są te sądy, które JK obraża na prawo i lewo, zarzuca im upolitycznienie i nieobiektywność w osądach. Każde hasło o wyborczym fałszerstwie powinno być równoznaczne z wezwaniem na dywanik do prokuratury z pytaniami : Gdzie? Kto? Kiedy? Jak? Osobną sprawą jest to, że tych działań nie ma. Ludzie związani z PIS póki co tylko mówią, że wiedzą, oooooj czego to oni nie wiedzą. Ale wam nie powiemy, haha! My wiemy takie rzeczy, że nie możecie się o nich dowiedzieć. Dla mnie to trochę wygląda jak szukanie bomby atomowej w Iraku. No jak, przecież musi tam być! No, przecież wybory też sfałszowane, no na pewno! A jak w Iraku było wszyscy wiedzą. Wszystko wskazuje również, że z wyborami będzie podobnie. Bo nam się wydawało...

     Rzucanie haseł o oszustwach jest chwytliwe. Nie chcąc nikogo obrażać, ale to głupszy(poprawnie byłoby napisać że gorzej wykształcony. Pierdolić poprawność) elektorat głosuję na partię Kaczyńskiego. A głupi populizm łatwiej chwyta. Dlatego też ludzie wyjdą 13 grudnia na ulice i będą krzyczeć razem z Jarkiem. Rodzi mi się w głowie wiele pytań. Jestem jeszcze w stanie zrozumieć, że starsi ludzie to łykają. Jeśli nie z telewizji, to ksiądz z ambony powie co trzeba myśleć. Przeraża mnie jednak, że ten typ poglądów przyjmuje coraz większa grupa ludzi młodych. Dlaczego brną młodzi do partii, która jest tak totalnie autorytarna? Można powiedzieć, że młodość jest antysystemowa i taką partią Prawo i Sprawiedliwość się staje. Dlaczego jednak młodzi wierzą w ten jad wylewający się hektolitrami z ust polityków tej partii na temat państwa w którym mieszkają, na temat osób innego wyznania, na temat osób o odmiennej orientacji seksualnej? Nie potrafię znaleźć odpowiedzi.

Dla zainteresowanych podrzucam link Frasyniuk w Kropce nad i.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz