wtorek, 6 stycznia 2015

Butem w twarz, czyli poniedziałek, ale we wtorek. vol. 4

Szamotuły.

      Tu mieszkam, tu żyję, tu się wychowałem. Tu poznaje absurdy. A tych tutaj mnóstwo. Mając znajomych rozsianych w wielu miejscach - mówię wam - przyjeżdżajcie i obejrzyjcie narodowe muzeum absurdu w skali mikro. To taka mała Polska w pigułce. Cechy kilkudziesięciu milionów skupione w kilkunastu tysiącach ludzi. Problemy wielkiej polityki z Wiejskiej przedstawione w polityce małej i wystawiane przy zbiegu ulic Dworcowej i Wojska Polskiego. Nie będę o tym pisał wiele, przeczytacie o tym tutaj [klik], gdzie mój kolega Bartek Węglewski zebrał te absurdy i absurdziki.


     Opowiem o czymś innym. Od dzieciaka ciągnęło mnie do sportu. Jedną z niewielu dyscyplin lub konkurencji, których się nie tykałem był skok o tyczce. Pewnie tylko dlatego, że nie miałem do dyspozycji tyczki. Jako sportowca zawsze ciągnęła mnie chęć rywalizacji. Chęć rywalizacji, przynajmniej dla mnie, jest nieodłączna z reprezentacją. Reprezentacją klubu, szkoły, miasta, czegokolwiek. Klub, szkoła czy miasto w jakiś sposób stowarzysza, daje poczucie wspólnoty, wspólnego celu. Łączy wspólny wróg lub wspólny cel. Jeśli już się z kimś stowarzyszamy i coś/kogoś reprezentujemy to chcemy rywalizować pod czyimś herbem, czy logiem. Wydaje Ci sie to tak naturalne, że aż absurdalne, że o tym piszę. Ale w Szamotułach to nie jest takie proste. Poczynając od sportu - organizujesz coś, wkładasz w to sporo wysiłku i chęci. Widzisz ludzi uprawiających jakiś sport, nawet sporą grupę ludzi. Z racji tego czym się w swoim życiu zajmujesz zawodowo proponujesz im utworzenie coś na wzór organizacji sportowej. Chcesz tych ludzi uprawiających sport zrzeszyć. Chcesz, żeby ich wspólna pasja nie działała osobno. Dać im możliwość wymiany doświadczeń, wspólnego treningu czy choćby spędzenia czasu. A oni nie chcą. Taka socjologiczna zagadka. Szamotuły.


      Rower. Rower zrobił się modny. Majka nawygrywał we Francji i dostał koszule w grochy, Kwiatkowski wygrał mistrza świata i ma koszule tęczową. W kraju odżywają nadzieje, że mamy nowych Szurkowskich, nowego Szozdę i Langa. Cała Polska biega, to teraz cały naród na rowery. Nie będę teraz mówił o tym jaki to superświetny jest rower, bo Ty o tym wiesz, że jest superświetny. Albo jesteś gruby i nie chcesz wiedzieć, hehehehe. Ale o czymś innym. Organizujesz w mieście wyścig. Wyścig to rywalizacja, oczywiście. Jednak w tym "Wyścigu" ścigają się dzieciaki, bo to głównie dla nich. Dzieciaków jest mnóstwo. A w kategorii "Open"? Przysłowiowe "pinć na krzyż" startujących. No ale dopsz, wszyscy zadowoleni, dzieciaki miały frajdę, najważniejsze. Zorganizowano dla nich imprezę, to jest super. TAKI CHU...taki wał. Organizator jest zawalony mailami i telefonami, że jak on mógł zamknąć ulice na 3 godziny?! JAK MÓGŁ?! JAK TY GNOJU ŚMIESZ ZAMKNĄĆ ULICE W NIEDZIELE O 10 RANO?! CZYM JA POJADĘ DO KOŚCIOŁA?!?!!?!?!111111jedenjedenjeden


     Ludzie, opamiętajcie się. Ruszcie swoje dupy chociaż raz pieszo. Chociaż w tą niedziele do kościoła, bo po co innego ruszacie dupy z domu w ten dzień. No bo przecież nie na rower, tam was nie było. Do Częstochowy to pieszo spod Suwałk pójdziecie na pielgrzymkę, ale do kościoła koniecznie samochodem. Jak już musicie sie w tym kościółku stawić i słuchać bajek o niepokalanym poczęciu to chociaż idźcie tam pieszo. Proboszcz będzie zadowolony, że nie zajęliście mu miejsca parkingowego.


     Tak, to też o Szamotułach.


     Ostatnia rzecz będzie o Stowarzyszeniu Lepsze Szamotuły. O nich również już wspomniał kolega Węglewski tutaj [klik]. Mieliśmy przyjemność się z przedstawicielką LSz spotkać w poniedziałkowy wieczór. Pomimo pozytywnego nastawienia i ciekawej rozmowy dotyczącej problemów tego pięknego miejsca nad Samą  zadupia moje odczucia nadal są mieszane. Pomimo zgodności w wielu aspektach, jak i dyskusji w punktach, co do których się nie zgadzaliśmy postanowiłem zadać pytanie o możliwość dołączenia do owej organizacji. Otrzymałem odpowiedź, że stowarzyszenie będzie prowadzić REKRUTACJĘ. Z całym szacunkiem, ale rekrutację to prowadzą do call center. Czy mam do stowarzyszenia wysłać CV oraz list motywacyjny? Obawiam się, że nie tędy droga. Niemniej wszystkich chętnych i ciekawych zapraszam na stronę http://lepszeszamotuly.wordpress.com/, gdzie możecie poczytać o pomysłach i inicjatywach LSz. Pomimo zgrzytów na początku tej "znajomości" życzę powodzenia, bo to jakieś światełko w tunelu.


     Podsumowując - o tym jak niewesoło jest w tym miejscu na mapie niech świadczą wszelkie rankingi, gospodarcze, niegospodarcze. W tych pozytywnych Szamotuły są na szarym końcu, a w tych negatywnych - w samym czubie tabeli. Szamotuły to miejsce, które można zawrzeć w matematycznym równaniu  (poznańska oszczędność + krakowskie centusie) do kwadratu.


     W związku z powyższym przyznaję mojej małej miejscowości order Virtuti Cebulari. Należne temu miastu jak mało któremu.



Kuba Szymański



PS. Osobne słowa uznania dla Bartka Węglewskiego. Stary, rób dobrą robotę dalej. I na blogu i w pracy!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz