czwartek, 22 stycznia 2015

Sportowy czwartek po raz pierwszy.

     O moim zamiłowaniu do sportu pisałem niedawno. Teraz jestem zapalonym kolarzem. Sprawiłem sobie pierwszą szosówkę i jak tylko na termometrze widnieje trochę więcej niż 5 stopni to ruszam na bicykl. Jestem również wielkim fanem tego sportu. Jestem jednym z tych, którzy w lipcowy dzień spędzają 6 godzin przed ekranem telewizora oglądając jak kolarze jadą w Tour de France. Analogicznie w maju spędzam sześć godzin przed tv oglądając Giro d'Italia, a na przełomie sierpnia i września - Vuelta Espana.

      Pozostałe wyścigi oczywiście oglądam też. Nie o tym jednak chcę mówić. Chcę poruszyć pewien paradoks. Owszem, wielu już o nim pisało i mówiło przede mną, ale posłużę się porównaniem, które dla mnie jest najbardziej szokujące. Cała piłkarska Polska żyła od paru dni transferem Bielika do Arsenalu. Fajnie, że chłopak poszedł na zachód, fajnie, że do tak renomowanego klubu. Problemem jest kwota jaką Kanonierzy za niego zapłacili. Dane są różne, ale wahają się pomiędzy 2, a 2,5 mln funtów. Chłopak ma 16 lat, kopnął kilka razy lepiej piłkę od reszty z boiska (co w naszej Ekstraklasie jest ogromnym wyzwaniem, co nie?) i ktoś za niego zabulił ponad dwie bańki. Ktoś może mi powiedzieć, że jest młody, że to inwestycja w przyszłość, że ma dzieciak perspektywy na bycie wielkim w tym sporcie. Może też powiedzieć, że taki jest po prostu trend - w końcu jakiś małolat z Norwegii poszedł do Realu za jeszcze większą sumkę.

      Abstrakcja. Absurd. Nie umiem znaleźć innego wytłumaczenia dla płacenia takich pieniędzy za - de facto - dzieci. Warte uwagi jest też to, ze od dawna jeszcze większe pieniądze za małoletnich piłkarzy płaci się tylko dlatego, że są Chorwatami, Serbami czy Bośniakami. Dziwnym trafem w ich przypadku cenę podbija jeszcze pochodzenie. A dlaczego wspominam o Bieliku? Kim on w futbolu póki co? Tak na prawdę nikim. Przedstawię pewną listę osiągnięć:

2x zwycięstwo w Tour de France
1x zwycięstwo w Giro d'Italia
3x zwycięstwo w Vuelta Espana.
2x zwcięstwo w Paryż - Nicea
1x zwycięstwo w Tirreno - Adriatico
3x zwycięstwo w Vuelta al Pais Vasco

     To lista najważniejszych osiągnięć Alberto Contadora, prawdopodobnie najlepszego kolarza szosowego ostatnich lat. Facet przejechał setki tysięcy, a być może nawet miliony kilometrów na rowerze, ogromną część z nich na morderczych podjazdach w Alpach, Dolomitach czy Pirenejach. Jego roczne zarobi szacowane są na około 3 miliony euro. Człowiek, który w kolarstwie zdobył praktycznie wszystko co było do zdobycia zarabia tyle, ile płaci się za małolata w futbolu. Jeśli ktoś zarzuci kolarstwu, że pełno w nim dopingu to ja zarzucę, że piłka jest przepłacona. Zarówno doping w kolarstwie i horrendalne kwoty wydawane na piłkarzy to czynniki, które zabijają oba sporty.

     Do Bielika odniosę się w jeszcze jednym przypadku. U progu nowego sezonu podczas Tour de San Luis dwa zwycięstwa etapowe odniósł Fernando Gaviria. Dwudziestoletni Kolumbijczyk na finiszach pokonał samego Marka Cavendisha. Co ma z tym wspólnego Bielik? On dwa razy kopnął dobrze piłkę i jest uważany za niesamowity talent. Gaviria odniósł dwa zwycięstwa i od razu podejrzewany jest o doping. 

   Taki skrót dysproporcji pomiędzy piłką, a jazdą na dwóch kółkach. Czekam na inne opinie i własnej refleksji nad nakreśloną powyżej sytuacją.

Kuba Szymański

   

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz